Nowa linia przez Podłęże tak samo potrzebna, jak stara przez Suchą Beskidzką – polemika ze starostą suskim

W zeszłym tygodniu media internetowe poinformowały, że starosta suski, pan Józef Bałos, skrytykował postulowaną przez nas budowę linii kolejowej przez Podłęże do Zakopanego oraz Nowego Sącza, twierdząc, że nie ma uzasadnionej potrzeby wydawania środków publicznych na budowanie równoległej linii w przypadku podjętej już modernizacji linii przez Suchą Beskidzką.  Choć merytorycznie z krytyką pana starosty się nie zgadzamy, to cieszy nas, że za sprawą takich głosów temat kolei wraca do debaty publicznej. Naszą kampanię rozpoczęliśmy w reakcji na fakt, że refleksja o problemach komunikacyjnych Podhala ograniczała się do hasła „trzeba poszerzyć zakopiankę”. Jeżeli dziś ważni samorządowcy z regionu (oprócz p. Bałosa o szybkie połączenie kolejowe z Krakowem walczy między innymi burmistrz Wadowic) zabierają głos w sprawie linii kolejowych, to zaczynamy wierzyć w lepszą przyszłość transportu zbiorowego w Małopolsce.

 Po co nowa linia?

Starosta suski sądzi, że modernizacja istniejącego połączenia kolejowego pozwoli skrócić czas podróży z Krakowa do Zakopanego do 2 godzin. Naszym zdaniem jest to bardzo optymistyczne, wręcz nierealne założenie, które – nawet jeżeli miałoby się spełnić – może dotyczyć wyłącznie kilku najszybszych pociągów z bezwzględnym priorytetem. Dotrzymanie takiego teoretycznego czasu nie będzie możliwe, jeżeli po tej jednotorowej linii miałby jeździć pociąg z Krakowa do Zakopanego w ruchu mieszanym i w takcie godzinnym i półgodzinnym (który jest naszym postulatem).

Optymalny wariant budowy linii Podłęże-Szczyrzyc (prędkość szlakowa 160 km/h) i modernizacji linii Chabówka-Nowy Sącz (120 km/h) pozwoli natomiast znacznie zwiększyć przepustowość oraz osiągnąć realny czas przejazdu 90-ciu minut w relacji Kraków-Zakopane. Będzie to możliwe również dzięki temu, że nowy szlak będzie o 20 km krótszy niż obecny. Należy pamiętać, że po oddaniu kolejnych odcinków drogi szybkiego ruchu S7 czas podróży samochodem oraz autobusem spadnie poniżej 2 godzin. Stara linia, z czasem przejazdu „około 2 godzin” nie będzie więc konkurencyjna czasowo wobec transportu samochodowego, a  punktem wyjścia kampanii Pociąg-autobus-góry jest chęć ograniczenia absurdalnie dużego ruchu samochodowego, który sprawia, że w sezonie turystycznym ulice i drogi Podhala przemieniają się w jeden wielki korek i parking.

Znaczenie linii, o której budowę zabiegamy, nie ogranicza się do podróży z Krakowa do Zakopanego. Ta linia ma skrócić także czas podróży z Krakowa do Nowego Sącza nawet do jednej godziny, co – w stosunku do obecnego czasu przejazdu – jest jeszcze większą różnicą niż w przypadku Podhala. Połączenia z Krakowa do Nowego Sącza i Zakopanego przebiegać mają przez tereny o najwyższym w Województwie Małopolskim bezrobociu. Połączenie ich koleją aglomeracyjną z Krakowem, który jest nie tylko największym w okolicy rynkiem pracy, ale też ważnym węzłem przesiadkowym, oznacza dla nich być albo nie być oraz tworzy możliwość wykorzystania olbrzymiego potencjału turystycznego.

mapka_PAG_M

 

graf.: Anna Filipczak

Po co remontować starą linię? 

Potencjał linii z Krakowa do Suchej Beskidzkiej to nie przelotowy ruch dalekobieżny z Zakopanego, tylko częste i szybkie połączenia aglomeracyjne, dzięki którym mieszkańcy położonych wzdłuż niej miejscowości będą szybko i bezpiecznie mogli dotrzeć do Krakowa. W idealnym przypadku, pociągi takie powinny jeździć nie z Zakopanego, lecz z Żywca, stanowiąc najszybsze połączenie tego dużego kurortu ze stolicą Małopolski. Sens istnienia ruchu dalekobieżnego widzimy natomiast gdzie indziej. Linia przez Suchą i Żywiec jest najkrótszą drogą kolejową z Zakopanego na Śląsk. Optymalnym wykorzystaniem obecnej linii będzie więc wprowadzenie regularnych i szybkich (w przypadku remontu torów) połączeń z Zakopanego przez Suchą, Żywiec, Bielsko Białą do Katowic. Konurbacja śląska, w której mieszka 3,5 mln. osób potrzebuje bezpośredniego połączenia z Zakopanem, które będzie omijać Kraków.

W świetle powyższych rozważań trudno przyjąć perspektywę pana starosty Bałosa, dla którego obecny szlak Kraków-Zakopane i linia Podłęże-Szczyrzyc to wykluczające się wzajemnie alternatywy. Nie można ważnych inwestycji infrastrukturalnych w naszym województwie oceniać jedynie przez pryzmat interesu Suchej Beskidzkiej czy Zakopanego. Andrychów, Kęty, Krynica, Limanowa, Oświęcim, Muszyna, Mszana Dolna, Nowy Sącz, Nowy Targ, Rabka, Wadowice – te miasta też potrzebują dogodnego transportu szynowego i mają ku niemu odpowiedni potencjał, który najwyższy czas wykorzystać.

Piotr Manowiecki
Bartosz Hardek