Powietrze spalinami pachnące

Nie ma samochodu, rzadko jeździ autem jako pasażer. Za to o spalinach wie więcej niż większość kierowców. Jakub Jędrak z Polskiego Alarmu Smogowego opowiada o zanieczyszczeniach powietrza generowanych przez samochody i ich wpływie na nasze zdrowie.

Łucja Łukaszczyk: Według danych ministerstwa środowiska, rocznie ok. 2 tysiące Polek i Polaków umiera na choroby spowodowane spalinami samochodowymi. Opowiedz o tym, co krąży w powietrzu.
Jakub JędrakNajistotniejszy z punktu widzenia wpływu na zdrowie ludzkie jest tzw. pył zawieszony PM 10 i PM 2.5 (ang. particulate matter), czyli bardzo drobne, niewidoczne gołym okiem cząstki unoszące się w powietrzu. PM 10 oznacza wszystkie cząstki o średnicy poniżej 10 mikrometrów; podobnie określamy PM 2,5. Skład chemiczny pyłu zawieszonego jest bardzo różny, ale zazwyczaj jest to sadza z kominów lub rur wydechowych, ubrana dodatkowo w różne szkodliwe substancje, takie jak metale ciężkie, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne czy dioksyny. W spalinach samochodowych występują też szkodliwe substancje gazowe, m. in. tlenek węgla i tlenki azotu oraz tzw. lotne substancje organiczne.

Co dzieje się ze zdrowiem?
Wyraźnie zauważalny jest wpływ zanieczyszczonego powietrza na układ oddechowy, układ krążenia i układ nerwowy. Badania doktora Artura Badydy z Politechniki Warszawskiej – wykonane przy współpracy z lekarzami z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie – pokazały, że wśród mieszkańców Warszawy mieszkających w sąsiedztwie ruchliwych ulic, czterokrotnie częściej (w porównaniu z mieszkańcami znacznie czystszych terenów wiejskich) występują cechy obturacji (zwężenia) oskrzeli. W przypadku osób niepalących różnica była jeszcze większa, bo aż sześciokrotna! Obturacja oskrzeli może świadczyć o występowaniu nieuleczalnej przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), na którą cierpi ok. 10 % Polaków po czterdziestym roku życia. Jakość powietrza wpływa także na układ krążenia: drobny pył, który wdychamy, przenika z pęcherzyków płucnych do krwiobiegu i z krwią wędruje do różnych narządów. Przekłada się to m. in. na większe ryzyko występowania miażdżycy, nadciśnienia, ale także takich gwałtownych i bardzo niebezpiecznych reakcji naszego organizmu jak zawał serca czy nagłe zatrzymanie krążenia. Narażenie na pył zawieszony może też powodować ogólnoustrojową reakcję zapalną. To z kolei między innymi przyspiesza starzenie się układu nerwowego i pogłębia objawy demencji starczej w późniejszym wieku. Wiele badań wykazało także, że dzieci mieszkające lub uczące się miejscach o wyższym poziomie zanieczyszczeń, osiągają gorsze wyniki w nauce i mają większe problemy z koncentracją niż ich rówieśnicy z czystszych terenów.

Transport samochodowy odpowiada za stosunkowo niewielką (kilkanaście procent) część zanieczyszczeń pyłowych w skali kraju. Są jednak i dane wskazujące, że w Warszawie  większość emisji pyłu PM10 spowodowana jest samochodami. To mało czy dużo?
W skali kraju około połowa pyłu zawieszonego pochodzi z domowych pieców i kotłów na węgiel lub drewno, podczas gdy samochody produkują go faktycznie kilkanaście procent. W przypadku tlenków azotu główne źródła to jednak motoryzacja i przemysł. Choć przemysł w Polsce jest wciąż istotnym źródłem zanieczyszczeń powietrza, zakłady przemysłowe są najczęściej zlokalizowane daleko od ludzkich siedzib albo przynajmniej dymiące kominy są odpowiednio wysokie. Natomiast rury wydechowe samochodów są znacznie bliżej naszych nosów. Dodatkowo, duża część mieszkańców Polski – zwłaszcza w dużych miastach, w tym we wspomnianej przez ciebie Warszawie – mieszka przy ruchliwych ulicach, co ma dramatyczny wpływ na ich zdrowie.

Który samochód jest najbardziej ekologiczny?
Raczej który najmniej zanieczyszcza powietrze… Zdecydowanie samochód na gaz. Znacznie bardziej uciążliwe są auta benzynowe, jednak z pewnością najbardziej trują nas auta z silnikiem diesla. Co ciekawe, widziałem kiedyś dane, pokazujące, że z dwudziestu pięciu modeli samochodów różnych marek, które teoretycznie spełniają dość wyśrubowane unijne normy emisji spalin, tak naprawdę spełniał je tylko… jeden. Wystarczy zresztą przypomnieć choćby niedawną aferę, gdzie, jak wiemy, pewien znany  koncern motoryzacyjny sprzedawał samochody charakteryzujące się dużo wyższą niż deklarowana emisją spalin. Pamiętajmy jednak, że pył zawieszony to też starte klocki hamulcowe i opony, a to źródło zanieczyszczenia powietrza nie zależy już od rodzaju silnika.

W pewien mroźny dzień patrzyłam na samochody stojące w korku na słynnej zakopiance. Dym z rury wydechowej wędrował prosto do otworów wentylacyjnych samochodu stojącego z tyłu. Czy w szczelnie pozamykanym samochodzie bardziej wdychamy zanieczyszczenia, niż idąc obok chodnikiem czy jadąc na rowerze?
Jeśli człowiek zamknie się szczelnie (i wyłączy obieg powietrza) w samochodzie, to ma szanse oddychać w miarę czystym powietrzem. Jeśli tylko jednak cyrkulacja powietrza zostanie włączona, stężenie zanieczyszczeń w środku auta natychmiast stanie się bardzo wysokie. Nie wszystkie samochody wyposażone są w odpowiednio skuteczny filtr powietrza, wyłapujący większość drobnego pyłu. W dodatku, w lecie kierowcy w korku często otwierają okna – czasem nawet stojąc koło kopcącej ciężarówki. Także pod tym względem lepiej być rowerzystą. Świadomy rowerzysta, jeśli tylko będzie miał alternatywę, ucieknie z miejsca, gdzie stężenie zanieczyszczeń jest wysokie i np. zamiast poruszać się ścieżką rowerową wzdłuż ruchliwej ulicy (co, jak już wiem, jest  dość niezdrowe), pojedzie równoległą uliczką, na której ruch jest niewielki.

Jak długo nasz organizm dochodziłby do siebie, gdybyśmy zamieszkali w miejscu z naprawdę czystym powietrzem?
Mówiąc potocznie: to, co się nam stało w układzie krążenia czy układzie nerwowym, w dużej mierze raczej już się nie odstanie. Oczywiście, zmniejszenie ekspozycji na zanieczyszczenia będzie najprawdopodobniej skutkować poprawą stanu zdrowia i lepszym samopoczuciem. Jednak im dłużej żyliśmy w „smogu”, tym gorzej dla nas. Niestety substancje takie jak np. dioksyny (pochodzące  m.in. ze spalania tworzyw sztucznych w domowych piecach) kumulują się w organizmie człowieka – odkładają się głównie w tłuszczu – i przebywają w nim średnio nawet 7-8 lat.

Jak według ciebie na jakość powietrza wpłynęłoby ewentualne doprowadzenie szerokiej zakopianki do samego Zakopanego? Czy taki pomysł ma jakikolwiek sens?
Z punktu widzenia ochrony powietrza jest to działanie błędne. Wydaje się co prawda, że poszerzenie tej trasy zlikwiduje korki, czyli w rezultacie zmniejszy emisję szkodliwych substancji generowanych przez samochody. W praktyce jednak taka poszerzona zakopianka będzie po prostu zachętą do przyjazdu do Zakopanego autem, a nie np. pociągiem czy autobusem. W rezultacie – jak pokazuje doświadczenie wielu miejsc na świecie, ale też i w Polsce – taka poszerzona droga i tak będzie się korkować. Kosztem ogromnej ilości publicznych pieniędzy najprawdopodobniej utrzymamy zatem status quo. Dużo lepszym pomysłem są inwestycje w transport kolejowy, w szczególności budowa alternatywnej trasy kolejowej między Zakopanem a Krakowem, prowadzącej przez Podłęże.

Jakub Jędrak – fizyk, działacz Polskiego Alarmu Smogowego. Po mieście porusza się pieszo, rowerem lub komunikacją miejską, a w nagłej potrzebie także taksówką. W dalsze podróże – o ile można – jeździ pociągiem.

1 Comment

  1. Krzysztof Wiśniewski

    To o czym autor mówi w ostatnim akapicie jest szczególnie ważne i zawiera się naukowo w tzw. Prawie Lewisa – Mogridge’a. Osoby wypowiadające się w temacie transportu zdecydowanie powinny znać i rozumieć to zagadnienie. Niestety po większości wypowiedzi na forach internetowych tego nie widać.
    Pozdrawiam z Lublina!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *