Autobus do Obidowej czyli jak uniknąć „rozwoju po polsku”

Autobus jest szansą na uratowanie przyjaznego turystom i mieszkańcom charakteru Obidowej.  Mimo to lokalni politycy chcą go zmarginalizować.

W weekend wybrałem się na narty na Turbacz. Nowo wytyczona trasa biegowa jest niezwykle malownicza, świetnie przygotowana, przyciąga więc coraz więcej narciarzy biegowych. Jej początek  znajduje się 11 km z centrum Nowego Targu. Trasa jest podhalańskim unikatem – można na nią dotrzeć prawdziwym miejskim autobusem liniowym! Jakże zaskakującym i zapomnianym widokiem dla mieszkańca Podhala są kasowniki oraz biletomat.

DSCF0099

Wszystkie zdjęcia zrobiłem na pętli w Obidowej, kiedy wysiedli już pasażerowie. Mieszkaniec dużego miasta powiedziałby, że jest to najzwyklejszy autobus. Ale ja, kiedy do niego wsiadłem, to poczułem, że wreszcie jadę w godnych warunkach. Nie byłem przewożony w furgonie dostawczym przerobionym na potrzeby przewozu osób. Nie było w nim ciasno, ciemno. Przed wyruszeniem mogłem sprawdzić w internecie rozkład jazdy, a autobus dotarł do celu punktualnie.

DSCF0100

Niskopodłogowy autobus sprawia, że bez problemu mogą z niego korzystać osoby starsze, rodzice z małymi dziećmi, niepełnosprawni. Problemu nie sprawia również przewóz nart. Godna pochwały jest też spójna żółta kolorystyka nowotarskich pojazdów, która doskonale wyróżnia miejskie autobusy od wycieczkowych. Warto dodać, że malowanie autobusów publicznych na żółto jest częste w krajach niemieckojęzycznych.

DSCF0101

Odniosłem wrażenie, że pan kierowca wśród pasażerów cieszył się dużą sympatią, a z niektórymi z nich znał się po imieniu. W sobotę autobusem jechało kilkanaście osób, wracających z zakupów w Nowym Targu. Były wśród nich osoby najmłodsze, starsze i najstarsze. Jadąc autobusem zrozumiałem, że oprócz funkcji transportowych, taka linia autobusowa zapobiega wykluczeniu społecznemu. Wygodny, niskopodłogowy autobus sprawia, że nawet osoby najstarsze lub z problemami w poruszaniu się mogą samodzielnie dotrzeć do Nowego Targu.

DSCF0108

 

Rozwój zrównoważony czy rozwój „po polsku” czyli czy uda się uratować autobus do Obidowej?

Pewna osoba z samorządu lokalnego zaproponowała, by w ramach oszczędności ograniczyć ilość „nierentownych” kursów (bo gmina musi dopłacać do kursów 11 tys. zł miesięcznie), co w praktyce będzie oznaczało agonię linii i w przyszłości jej likwidację. Jak mechanizm ten funkcjonuje, doskonale obrazuje artykuł Centrum Zrównoważonego Transportu.  Zacząłem się zastanawiać, czy świadczy to o nieświadomości tej osoby czy raczej o tym, że nowotarski system transportowy nie działa wystarczająco dobrze. Po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że o jednym i drugim. Z jednej strony jest to kolejny głos polityka, który nie rozumie, po co jest transport publiczny. Z drugiej strony niezwykle bolesne jest patrzeć, jak w prawie całej Polsce przez ostatnich 25 lat transport zbiorowy wypadł ze świadomości mieszkańców. Gdyby zaproponować mieszkańcowi Zakopanego wyjazd autobusem na trasę do Obidowej, to byłby bardzo zdziwiony i przynajmniej trzy razy zapytałby dlaczego właściwie nie ma jechać samochodem. Przez prawie cały okres funkcjonowania III RP władze państwowe i samorządowe na wiele sposobów preferowały  indywidualny transport samochodowy. Władze, podobnie jak owa osoba, patrzą bowiem na transport zbiorowy jak na kolejny ciężar, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. W efekcie statystyczny Polak zapomniał, że można podróżować autobusem, a ja w autobusie nie spotkałem ani jednego narciarza, ani też nikogo w wieku produkcyjnym.

Niestety linia, choć obsługiwana wygodnymi pojazdami, wciąż nie stanowi alternatywy dla samochodów. Tymczasem to właśnie ona oraz reaktywacja systemu transportu publicznego na Podhalu jest jedynym sposobem, by Obidowa uniknęła typowego „rozwoju po polsku”, którego ofiarą padło m.in. Zakopane, Bukowina Tatrzańska czy Wisła. Już niebawem, wraz ze wzrostem ilości narciarzy wioska przestanie być cicha, przez cały sezon narciarski będą przejeżdżały przez nią setki samochodów, pogorszy się powietrze, zaczną pojawiać się wypadki z udziałem pieszych. A do tego dojdą korki i olbrzymie problemy z zaparkowaniem samochodów. Każda wolna przestrzeń zostanie zaanektowana przez samochody.

DSC_0674

DSC_0764

Rozwój po polsku – czyli wypoczynek w korku, hałasie i spalinach

Sposobem uniknięcia tego scenariusza jest sprawienie, by jak najwięcej gości przyjeżdżało na trasę narciarską autobusem. Można to osiągnąć na wiele sposobów, np. zorganizować parking już w Klikuszowej, skąd dalej można będzie dojechać wyłącznie skibusem lub bezpośrednim autobusem z Nowego Targu. Konieczne jest zwiększenie częstotliwości kursowania autobusu przynajmniej w sezonie narciarskim. Z doświadczeń alpejskich wiosek wynika, że żeby kierowca był skłonny przesiąść się do autobusu, to autobusy powinny jeździć przynajmniej w takcie półgodzinnym. Warto też zastanowić się, jak przekonać mieszkańców Krakowa i Zakopanego, by do Klikuszowej i dalej do Obidowej przyjeżdżali autobusami – można to osiągnąć choćby poprzez promocję autobusu, ułatwienie przesiadek (autobus w Klikuszowej jest za daleko od zakopianki), a nawet poprzez zakaz wjazdu pod samą trasę dla samochodów nie należących do mieszkańców.

Dziś te wszystkie rozważania mogą wydawać się przedwczesne, ale z roku na rok będzie przybywać narciarzy. Obidowa ma szansę stać się jednym z najwspanialszych ośrodków narciarstwa biegowego w Europie. Wioska ma potencjał by przyciągać dziesiątki tysięcy narciarzy rocznie – trasa na Turbacz jest przepiękna, a planowane jest powstanie kolejnych pętli. Wciąż nie ma tu zbyt dużego ruchu samochodowego, ani przeskalowanych hoteli.  Ale jeżeli już teraz lokalne władze nie przewidzą możliwych scenariuszy rozwoju, to Obidowa bezpowrotnie straci swój urok, stając się wielkim, nieprzyjaznym parkingiem dla turystów jednodniowych.

Piotr Manowiecki