Szersza droga to większy ruch samochodowy czyli Lewis i Mogridge mieli rację

Pojawiły się polskie dane potwierdzające znane w teorii transportu twierdzenie o tym, że poszerzanie dróg generuje większy ruch samochodowy.

W nauce o transporcie mówi o tym prawo Lewisa-Mogridge`a,  zgodnie z którym ruch samochodowy po dodaniu nowych pasów powiększa się tak, aby maksymalnie wypełnić zwiększoną przepustowość drogi. Z reguły po kilku miesiącach od otwarcia szerszej drogi, zaczyna się ona korkować tak samo, jak przed poszerzeniem. Pojawiają się więc żądania kolejnego poszerzenia drogi, które rozwiązuje problem znowu na kilka miesięcy. I tak w kółko…

„Rzeczpospolita” (nr 59) opublikowała właśnie artykuł „Szybko rośnie ruch na polskich drogach” , w którym przytacza wyniki badań ruchu przeprowadzonych na wybranych odcinkach autostrad i dróg ekspresowych w styczniu i porównuje je z wynikami ze stycznia 2010. Jednoznacznie z nich wynika, że nowe drogi doprowadziły do znacznego wzrostu ilości samochodów przejeżdżających na danych odcinkach. Wzrost był tak duży, że już teraz osiągnięto wskaźniki prognozowane dopiero na rok 2022. Np. między Łodzią a Warszawą w styczniu 2010r. jeździło w ciągu doby 15-20 tys. samochodów, dziś jest to niemal 40 tys. Ruch samochodowy miał wzrosnąć również między innymi między Warszawą a Gdańskiem czy Zduńską Wolą a Sieradzem. Są to dane jedynie cząstkowe. Pełne ogólnopolskie wyniki prowadzonego przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad generalnego pomiaru ruchu poznamy dopiero za rok.

Los Angeles

Korki pod Los Angeles – jak się okazuje 6 pasów w jedną stronę to wciąż za mało

Mogridge a zakopianka

Wyniki te są bardzo istotne w kontekście dominującego na Podhalu marzenia, by drogę szybkiego ruchu doprowadzić do samego Zakopanego. Jeżeli tak się stanie, również u nas zadziała prawo Lewisa-Mogridge`a, które sprawi, że pod Tatry będzie przyjeżdżać znacznie więcej samochodów niż obecnie. Należy pamiętać, że dziś nie czas przejazdu zakopianką jest największym problemem (przeważnie wynosi on poniżej 2 godzin, jedynie podczas kilkunastu dni w roku wzrasta do 3-4 godzin), lecz bezpieczeństwo na niej. Zakopianka jest drogą ekstremalnie niebezpieczną, dochodzi na niej do wielu wypadków. Na 7,5 km dwupasmowym odcinku pod Gajem w ciągu ostatnich kilku lat zginęło aż 40 pieszych.

Największym wyzwaniem jest jednak to, co zrobić z tak olbrzymimi ilościami samochodów, które już dotrą do celu. W sezonie Podhale tkwi w olbrzymich korkach, toczy się walka o miejsca parkingowe, a nasze miejscowości toną w spalinach i hałasie.  Wszystko to jest czynnikiem obniżającym jakość wypoczynku pod Tatrami i kolejnym powodem, dlaczego Zakopane ma tak fatalną opinię w Polsce.

W naszym interesie jest obniżenie ilości przyjeżdżających samochodów. Uda się to osiągnąć tylko dzięki zapewnieniu szybkiego i częstego połączenia kolejowego oraz przywróceniu transportu publicznego pod Tatrami. Samochodem powinni przyjeżdżać ci, którzy naprawdę muszą, czyli np. dostawcy, rodziny z małymi dziećmi,  osoby niepełnosprawne, starsze itd. Czas pożegnać się z marzeniami o doprowadzeniu drogi szybkiego ruchu do samego Zakopanego. Cieszą aktualne plany Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych wg których z Nowego Targu do Zakopanego będzie prowadzić zmodernizowana droga jedno jezdniowa. Konieczne jest zbudowanie od nowa mostu w Białym Dunajcu oraz węzła drogowego w Poroninie. Jeżeli natomiast chcemy skutecznie zawalczyć z korkami, to należy wspólnie zabiegać o budowę linii kolejowej przez Podłęże, dzięki której do Zakopanego będzie można dojechać w 90 minut z Krakowa, w 3:45 z Warszawy czy w 6:10 z Poznania.

Piotr Manowiecki

fot. Piotr Manowiecki, z wyjątkiem zdjęcia na górze, autor: ADM oraz zdjęcia z Los Angeles, autor: Jeff Turner, licencja Creative Commons