Korki w Zakopanem są większym problemem niż na zakopiance

W powszechnej świadomości problemy komunikacyjne Podhala ograniczają się do korków na zakopiance. Ale samochody nie znikają w magiczny sposób po przekroczeniu Ustupu

Ustup to charakterystyczny punkt. Można go potraktować jako symboliczny koniec zakopianki oraz początek Zakopanego. Mam go zawsze w pamięci, ilekroć słyszę zdanie „jak zbudujemy drogę szybkiego ruchu, to znikną korki”. Pod koniec roku przejazd 6 km dzielących Poronin do Zakopanego zajmował nawet godzinę. Korki będą tworzyć się w tym miejscu tak długo, jak długo ponad 75% turystów będzie przyjeżdżać pod Tatry własnym samochodem.

Korki prawdziwe

Obraz podhalańskich korków w mediach ogólnopolskich jest niezwykle jednostronny. Mnóstwo mówi się w nich o wielogodzinnych przejazdach z Krakowa do Zakopanego, a korki na ulicach Zakopanego, Nowego Targu czy Białki interesują co najwyżej media lokalne. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu poza Podhalem nie pojawia się refleksja, co dzieje się z tymi kilometrami samochodów, kiedy już dojadą na miejsce. A odpowiedź jest prosta: one nie znikają, tylko korkują nasze ulice, zastawiają chodniki i trawniki, tworzą hałas, sprawiając, że wypoczynek staje się nieprzyjemny.

Oto jak wyglądał okres noworoczny na ulicach Zakopanego:

DSC_2230

DSC_2391

Skutkiem olbrzymiego ruchu samochodowego są nie tylko korki i hałas, ale również gigantyczna emisja spalin.

DSC_2425

 Pociąg zamiast korku

Podhale powinno z całych sił zawalczyć o szybkie połączenie kolejowe. Wciąż jest bardzo duża szansa na powstanie linii Podłęże-Piekiełko, dzięki której kolej może stać się najpopularniejszym środkiem transportu w Tatry. Bez szybkiego połączenia kolejowego, nie ma najmniejszych szans na rozwiązanie głównego problemu – zbyt dużej ilości samochodów przyjeżdżających w sezonie turystycznym.

Dziś pełne pociągi przyjeżdżają do Zakopanego zaledwie kilka razy w roku. Ale po powstaniu linii kolejowej Podłęże-Piekiełko, dzięki której z Krakowa do Zakopanego dojedziemy w ciągu 90 minut, tak może wyglądać kilka pociągów dziennie. A każdy pełny pociąg to przynajmniej półtora kilometra mniej samochodów na naszych ulicach!

DSC_2271

tekst i foto: Piotr Manowiecki
autorka grafiki.: Anna Filipczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *