Galeria handlowa w Nowym Targu a korki na zakopiance i Podhalu

W najnowszym Tygodniku Podhalańskim (7 maja 2015) pojawił się tekst sponsorowany inwestora galerii handlowej Color Park, która ma powstać w Nowym Targu. Wśród wielu obietnic powszechnej szczęśliwości, jaka ma rzekomo spłynąć na miasto po ewentualnym wybudowaniu tego przybytku, w tekście pojawiło się jedno szczególnie istotne zdanie:

Kilkadziesiąt sklepów w galerii – położonej za miastem, przy szosie, gdzie trzeba dojechać samochodem – nie zagrozi działaniu dobrych lokalnych interesów, które będą umiały konkurować jakością oferty i obsługi.

Nieudolny PRowiec, który napisał ten tekst, z rozbrajają szczerością przyznał coś, co inwestorzy podobnych obiektów z wielkich miast starają się ukryć przed opinią publiczną ze wszelką cenę: budowa galerii handlowej to dodatkowy stymulator ruchu samochodowego. Z tekstu dowiadujemy się jeszcze, że przy galerii powstanie wielopoziomowy parking na 520 miejsc.

Koncepcja budowy tego typu obiektów to wyraz przestarzałej – modernistycznej – wizji, w której dzielnice mieszkalne, miejsca pracy, handlu i wypoczynku są rozdzielone od siebie, a prywatny samochód jest głównym środkiem transportu. Problemem galerii handlowych jest to, że „zasysają” one kupujących z tradycyjnych ulic handlowych, położonych w centrach miast. Zamiast tego przyciągają klientów zmotoryzowanych (nie tylko z miasta, ale w tekście czytamy, że będą to również goście ze Słowacji oraz mieszkańcy okolicznych miast). Szczególnie smutno mi się to czyta po niedawnym pobycie w Szwecji, gdzie obserwowałem ile wysiłku podejmują władze miasta Malmö, by przekonać mieszkańców, by jak najwięcej przemieszczali się pieszo, komunikacją zbiorową czy rowerem, dzięki czemu otrzymują ciszę, mniej spalin i brak korków w swoim codziennym życiu.

A pamiętajmy, że, gdyby tych 520 samochodów zaparkowanych przy Color Parku ruszyło jednocześnie, to powstałby korek na 4 kilometry. To tak, jakby sznur samochodów wił się z dworca PKP w Zakopanem do samej kolejki w Kuźnicach. Czy na pewno chcemy takiego rozwoju Podhala?

Piotr Manowiecki