Walczmy dalej o linię Podłęże-Piekiełko!

W przyjętym właśnie przez rząd Krajowym Programie Kolejowym budowa linii Podłęże-Piekiełko, mającej radykalnie skrócić czasy przejazdu z Krakowa do Zakopanego i Nowego Sącza, wciąż znajduje się na liście rezerwowej. Czy oznacza to, że nie powstanie?

Z wielką nadzieją oczekiwaliśmy, że jeszcze przed wyborami rząd ogłosi jednoznaczną decyzję. Tymczasem wypowiedzi polityków były albo mgliste „Będę dążyć do tego, aby ta linia powstała” (premier Ewa Kopacz) albo takie, po których ręce opadały „Nam się nie przestawiły miasta i nie pojawiły się przesłanki do projektowania nowych linii” (minister infrastruktury Maria Wasiak).

Z przeprowadzonych przeze mnie rozmów z kolejarzami, urzędnikami, politykami wynika, że głównym problemem jest to, że wciąż nie wiadomo, z jakiego źródła inwestycja mogłaby zostać sfinansowana. Z jednej strony premier Ewa Kopacz wspominała, że zostanie ona sfinansowana w ramach oszczędności z innych inwestycji kolejowych, z drugiej strony najbardziej realnym źródłem wydaje się Europejski Fundusz Inicjatyw Strategicznych (tzw. Plan Junckera). Nie ma jednak co liczyć, że Komisja Europejska podejmie decyzję jeszcze przed polskimi, październikowymi wyborami parlamentarnymi.

W sytuacji wciąż niewyjaśnionego finansowania oraz mało konkretnych wypowiedzi polityków cieszy, że przynajmniej prace nad studium wykonalności postępują naprzód, choć i tu jest kilkumiesięczne opóźnienie. W obecnej sytuacji najważniejsze jest, by osoby podejmujące ostateczną decyzję (a będzie to już nowy rząd za kilka miesięcy) otrzymały jak najlepiej przygotowaną dokumentację, obejmującą zarówno dokończone studium wykonalności, jak i wszelkie wnioski wymagane przez wyżej wspominany Fundusz.

Czekają nas zatem kolejne miesiące, podczas których będziemy musieli przekonywać polityków i urzędników do tego, że inwestowanie w kolej ma sens. Musimy pokazywać w Warszawie, jak bardzo nieznośne stało się podróżowanie do Nowego Sącza czy Zakopanego. Pokazywać, że obecnie kolej tu tylko wegetuje. I nie zrażać się, że dla prawie wszystkich polityków parlamentarnych budowa dróg to taki priorytet, że nie zadadzą sobie nawet pytania, czy dołożenie w ostatniej chwili dodatkowych 14 miliardów na ich budowę to słuszny czy błędny krok. Zatem, do boju!

Piotr Manowiecki

rys.: Anna Filipczak

 

mapka_gotowa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *