Aktywista kampanii Pociąg-autobus-góry kierownikiem kontraktu linii Podłęże-Piekiełko!

Nasz kolega Łukasz Bochniarz rozpoczął właśnie pracę w PKP Polskich Liniach Kolejowych na stanowisku kierownika kontraktu. Nie ma w Polsce drugiej osoby, której tak bardzo zależałoby na powstaniu tej linii.

Łukasz pracuje w zespole przygotowującym budowę linii Podłęże – Szczyrzyc – Tymbark / Mszana Dolna (potocznie: Podłęże-Piekiełko) oraz modernizację  linii nr 104 Chabówka – Nowy Sącz. Do zadań Łukasza będzie należało kierowanie projektem na etapie jego przygotowania, realizacji i rozliczenia. Podczas wykonywania obowiązków będzie współpracował z firmą ECM Group, pełniącą rolę inżyniera nadzoru oraz z firmą wykonującą dokumentację projektową, która ma zostać wybrana w czwartym kwartale 2017 roku.

W 2009 roku Łukasz ukończył studia magisterskie na Politechnice Krakowskiej na kierunku budownictwo, w specjalności „drogi kolejowe”. Od tego czasu był naczelnikiem pociągu potokowej wymiany nawierzchni P95 w Zakładzie Maszyn Torowych w Krakowie, a po uzyskaniu uprawnień budowlanych został kierownikiem robót torowych w austriackiej firmie PORR. Brał udział w realizacji inwestycji na terenie całej Polski, m.in. podczas rewitalizacji linii kolejowej nr 18 na odcinku Toruń – Bydgoszcz czy też przebudowie posterunku odgałęźnego Biała Rawska na Centralnej Magistrali Kolejowej. Mieszka w Starym Sączu. Jest jednym z najbardziej zaangażowanych członków Pociąg-autobus-góry. Ze względu na charakter nowej pracy Łukasz zawiesił działalność w naszej inicjatywie. Z całego serca życzymy mu powodzenia na nowym torze życia!

Piotr Manowiecki: Podobno od dzieciństwa marzyłeś o powstaniu tej linii, a nawet z tego powodu wybrałeś studia.

Łukasz Bochniarz: Od dzieciństwa byłem, i nadal jestem, miłośnikiem kolei. Temat budowy linii Podłęże – Piekiełko poznałem z czasopisma „Nowe Sygnały” na początku lat 90-tych. Cóż – wtedy plan budowy linii był określany na lata 2005 – 2010 i co złośliwsi mogą teraz wytknąć, że temat Podłęże – Piekiełko jest niekończącą się opowieścią od czasów dwudziestolecia międzywojennego, a obecny etap może być jednym z kolejnych jej rozdziałów. Jedną z przyczyn wyboru przeze mnie tego kierunku studiów była rzeczywiście szansa uczestniczenia w budowie linii kolejowej Podłęże – Piekiełko. A były to dziwne czasy, kiedy nie było chętnych na studiowanie specjalności kolejowej! Udało mi się skończyć studia w trybie indywidualnego toku, a potem sukcesywnie zdobywałem bezcenne doświadczenia podczas realizacji inwestycji kolejowych. Pracę na tym stanowisku uznaję za osobistą nobilitację. Jest ona nie lada wyzwaniem, ale z pewnością pozwala spełniać życiowe marzenia i zdobywać kolejne doświadczenia.

Dlaczego zależy ci na powstaniu tej linii? 

Linia Podłęże-Piekiełko umożliwi przeniesienie części ładunków towarowych (w tym niebezpiecznych) na kierunku północ – południe z dróg na tory. Jest brakującą częścią korytarza transportu kombinowanego AGTC C-30/1, częścią sieci kompleksowej TEN-T (Transeuropejskiej Sieci Transportowej), a także planowanego „bursztynowego” korytarza kolejowego RFC 11. Budowa linii oznaczać będzie podniesienie atrakcyjności Sądecczyzny, Limanowszczyzny i Podhala w aspekcie gospodarczym, społecznym oraz turystycznym dzięki skróceniu czasu i podniesieniu komfortu podróży.

Czy wierzysz, że linia Podłęże-Piekiełko rzeczywiście powstanie? 

Tak. Trudno o inną odpowiedź w sytuacji, gdy sukcesywnie widać kolejne kroki podejmowane przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa oraz PKP PLK. Zgłaszając się do konkursu na kierownika kontraktu miałem oczywiście na uwadze, że trzeci etap inwestycji jest wpisany na listę rezerwową. Z informacji przekazywanych przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa można jednak wnioskować, że negocjacje z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym oraz Europejskim Funduszem Inwestycji Strategicznych w sprawie finansowania ostatniego etapu trwają.

Czy był kiedyś moment, kiedy zwątpiłeś w szanse na budowę tej linii? 

Oczywiście, że tak. Nadal można powiedzieć, że realizacja ostatniego z trzech etapów nie jest jeszcze przesądzona. Jeśli jednak my, jedni z najbardziej lobbujących za jej budową przestaniemy wierzyć w tę ideę, to cóż wtedy zostanie? Trzeba do końca być optymistą. Siedzenie i narzekanie nic w takiej sytuacji nie zmieni. Nic samo się nie zrobi.

Co dało ci działanie w inicjatywie Pociąg-autobus-góry? 

Dzięki inicjatywie Pociąg-autobus-góry uwierzyłem, że w naszym regionie, oprócz parlamentarzystów i samorządowców aktywnie wspierających budowę linii P-P, są zwykli mieszkańcy, którzy są gotowi poświęcić swój czas, prywatne środki, a przede wszystkim zaangażować się własnymi pomysłami i determinacją, by pomóc w powstaniu linii. Myślę, że oddolne inicjatywy społeczne, takie jak Pociąg-autobus-góry, mogą służyć za kapitalny przykład do naśladowania. Skoncentrowanie się ludzi wokół idei pozwala sądzić, że gdy działa się razem, to można osiągnąć cele niemożliwe do osiągnięcia indywidualnie – „przeskakiwać niewidzialne mury”.

Jakie są twoje pasje? 

O swojej największej pasji wspomniałem na początku. Dodatkowo interesuję się historią i geografią Polski. O ile mam nieco więcej czasu, o który do tej pory było trudno ze względu na pracę w delegacji, jestem również amatorem pieszych wycieczek górskich. Z niecierpliwością czekam również na lipcowy koncert J.M. Jarre’a w Krakowie, którego wiernym fanem twórczości jestem od 20 lat.